Roman Mazur
(1945–2021)

Zdjęcie główne

Roman Mazur (1945–2021) był człowiekiem, który potrafił w niezwykły sposób łączyć spokojną naturę z głęboką pasją do życia. Urodził się w Krakowie, w rodzinie o silnych tradycjach rzemieślniczych, gdzie od najmłodszych lat uczono go szacunku do pracy i cierpliwości. Jego dzieciństwo upłynęło na majsterkowaniu, odkrywaniu pierwszych pasji i długich rozmowach z ojcem, które później stały się dla niego fundamentem w dorosłym życiu.

Zdjęcie 2

Przez ponad 30 lat pracował jako nauczyciel techniki, wykonywał swoją pracę z oddaniem, zarażając młodych ludzi ciekawością świata. Uczniowie wspominają go jako osobę, która nigdy nie podnosiła głosu, ale potrafiła przekazać więcej niż słowami – poprzez gest, uśmiech i spokojną obecność. Wierzył, że każdy ma talent, tylko czasem trzeba go wydobyć cierpliwością i zrozumieniem. Poza pracą oddawał się swojej największej pasji: fotografii. Aparat towarzyszył mu wszędzie – w domu, na wyjazdach, podczas rodzinnych uroczystości. Uwielbiał fotografować naturę, szczególnie góry. Wschody słońca w Tatrach były dla niego czymś więcej niż pięknym widokiem; stanowiły moment wyciszenia i harmonii, który ładował go energią na cały dzień. Jego albumy pełne są zdjęć delikatnych mgieł, odbić w wodzie i ścieżek prowadzących w nieznane.

Nie można jednak opowiedzieć historii Romana bez wspomnienia o jego wielkiej miłości i towarzyszce życia – żonie, Halinie. Poznali się przypadkiem, podczas jednej z zabaw tanecznych w połowie lat 60., choć Roman, ze swoją spokojną naturą, rzadko bywał królem parkietu. To jednak Halina dostrzegła w jego oczach to niezwykłe ciepło i dobroć. Ich ślub był skromny, ale pełen radości i nadziei na przyszłość. Przez ponad pół wieku szli przez życie ramię w ramię, stanowiąc dla otoczenia wzór małżeńskiego oddania. To Halina była pierwszą recenzentką jego zdjęć i najwierniejszą przyjaciółką. Nawet po wielu dekadach małżeństwa sąsiedzi często widywali ich spacerujących po parku, trzymających się za ręce – obraz wierności i przywiązania, który w dzisiejszych czasach staje się rzadkością. Mawiał często, że dom jest nie tam, gdzie stoją meble, ale tam, gdzie uśmiecha się jego żona.

Rodzina była jednak dla niego najważniejszym punktem odniesienia. Wnuki uwielbiały spędzać z nim czas – nie tylko dlatego, że zawsze potrafił zorganizować dla nich ciekawą wyprawę, ale także dlatego, że był cierpliwy i uważny. Uczył je rozpoznawać ślady zwierząt, opowiadał o dawnych czasach, pokazywał, jak działa aparat fotograficzny, i pozwalał rozwijać wyobraźnię. Wspólne spacery po lesie, budowanie karmników czy długie rozmowy przy herbacie stały się tradycją, która mocno zapisała się w pamięci rodziny. Wieczorami Roman siadał w swoim ulubionym fotelu, zaparzał herbatę i słuchał muzyki. Miał jedną szczególną piosenkę, która towarzyszyła mu zarówno w pracy, jak i w chwilach refleksji.

Pozostał w pamięci jako człowiek ciepły, dobry, zawsze gotowy do pomocy. Jego odejście pozostawiło pustkę, ale i ogromne dziedzictwo emocji, historii i fotografii, które stały się pamiątką dla kolejnych pokoleń.

Zdjęcie końcowe 1 Zdjęcie końcowe 2
Ulubiona piosenka

Koszyk

0
image/svg+xml

Brak produktów w koszyku.

Kontynuuj zakupy